czwartek, 20 marca 2014

Kartka ślubna z glinką

Witajcie, tak na serio to nie glinka, to masa samoutwardzalna na powietrzu. Rozwałkowałam taką sobie niewielką z niej kuleczkę i kombinowałam co dalej... I wtedy mój wzrok padł na pudełeczko ze stemplami. Odcisnęłam wazonik, który idealnie się wpasował rozmiarowo. I wyschło po kilku godzinach. Czegoś mi jednak jeszcze brakowało. Bardzo spodobały mi się pęknięcia, które powychodziły w międzyczasie i postanowiłam je podkreślić distressem. Wynik - sami oceńcie - mnie się spodobał. I żeby nie "zagracić: karteczki oszczędziłam jej innych ozdób. Jedynie lekkie wytłoczenie i spreparowany przeze mnie digistempelek.



Ciekawy trik zastosowałam żeby uniknąć wytłoczenia w centralnej części kartki. Jak się przyjrzycie to zobaczycie, że dookoła wazonika nie ma wytłoczonych groszków. Użyłam do teko zwykłego folderu do wytłaczania, jednak do "kanapki' dołożyłam jeszcze kawałek tekturki z wyciętym kołem w centralnej części i ułożyłam tak, żeby było mniej więcej w środku wytłaczanego papieru. I proszę - tam gdzie było wycięte koło folder nie został dobrze dociśnięty i groszki się nie wytłoczyły. Ot, takie proste :)

Pozdrawiam gorąco!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz